piątek, 28 grudnia 2012

Cd.. Rozdział IV

Do Miley poszłyśmy na nogach. Nie miałyśmy kasy na bilet autobusowy. Niestety dzieli nas dość spory kawałek , więc zanim doszłyśmy do dziewczyny było już popołudnie. Pierwsze co po przyjściu do domu przyjaciółki tata ją okrzyczał , ze tak długo jej nie było ta tylko przeprosiła i poszłyśmy na górę do Miley pokoju. Nie miała ona zbyt dużego domu. W końcu mieszkała tam tylko z tatą. Na dole znajdywała się kuchnia , salon , pokoje (sypialnia i gabinet) ojca oraz jego łazienka. Natomiast góra była cała Miley. Czyli jej pokój , dla gości .. zazwyczaj dla mnie , bo nie mieli oni zbyt dużo jak to można nazwać przyjaciół. W sumie nie wiem czemu. Są bardzo przyjaźni. Na górze znajdowała się jeszcze łazienka Miley i jak to można nazwać graciarnia. Stare rzeczy , których dziewczyna już nie potrzebowała , a nie chciała ich wyrzucić. Usiadłyśmy na kanapie przyjaciółki. Ona przyniosła nam kawę i pogadałyśmy chwilkę. Oczywiście wszystko o czym mówiłyśmy kończyło się na 1D. Cynthia powoli nie wytrzymywała. Było po niej widać. W końcu popuściła i powiedziałam.
- Ej .! Ja nie lubię tych waszych chłopaczków , więc moja droga dziewczynko idź lepiej zapytaj ojca czy możesz jechać do Londynu , bo Nicole samej nie pusze na śledzenie tych . aaaa .! Nie mam już słów jak ich nazwać. Po prostu idź się zapytać.
- Spokojnie. - powiedziałam.
- Hahahaha . jasne , idę. - powiedziała dziewczyna lekko przerażona ,a  zarazem płacząca ze śmiechu.
Kiedy Miley wyszła z  pokoju powiedziałam mojej kochanej siostrzyczce , żeby się tak nie zachowywała , bo to nie jej dom . Ta tylko odpowiedział swoje 'yhym' i odłożyła juz pustą szklankę na stół. Przyjaciółki długo nie było więc postanowiłam , że zapytam się sister o te sms'y.
-Cynthia .. - powiedziałam niepewnie .
- Czego ?
- Bo .. ymmm .. co ci napisał Martin i Greg ?
- Skąd wiesz , ze napisali ?
- Bo niechcący jak dawałam ci telefon to zobaczyłam.
- Yhym .. niechcący ,.. poza tym to moja sprawa .
- Proszę .. dobrze wiesz , że Greg to mój przyjaciel , a Martin .. nie chce , żeby cię skrzywdził .
- Nie skrzywdzi.. z Marin'em jestem dziś umówiona , a Greg nic dla mnie nie znaczy. Podziękowałam mu tylko za towarzystwo i pocieszenie wczoraj , ale powiedziałam też, że między nami nic nigdy nie będzie ..
- Aaa.. - powiedziałam trochę smutnym głosem.
- Co się stało ?
- Nie .. ale proszę .. uważaj , bo nie chcę cię znów pocieszać.
- Jasne , siostra . - dziewczyna się do mnie przytuliła , to było dziwne , ale odwzajemniłam uścisk.
Nagle do pokoju przyszła Miley ze smutną miną.
- Ej .. Mily . (mówi.e tak na nią czasami) .. o się stało ?
Dziewczyna zaczęła płakać . Nie wiedział co zrobić . Podeszłam do niej i powiedziałam , że pójdziemy do jej taty i jeszcze raz poprosimy. Ta tylko mnie przytuliła. Byłyśmy tak w uścisku kilka chwil. W pewnym momencie dziewczyna się oderwała i przez łzy powiedziała
- Dziękuję ..
-Za co ? - zapytałam.
- Że dzięki tobie moje marzenia się spełniają .
- Co ? nie rozumiem ? 

- JADĘ DO LONDYNU .!
- Jasne .! Boże jak mnie nabrałaś głupku .!
I zaczęłyśmy się śmiać jak głupie. Cynthia patrzyła na nas jak na jakieś dzieci i powiedziała , ze musimy się już zbierać , bo o 20 idzie na spacer , a Miley musi się pakować , bo jutro już wylatujemy. Po tych słowach siostra wstała , a ja pożegnałam się z przyjaciółką i opuściłyśmy jej dom. Przez całą drogę byłam podjarana na maksa. Gdy weszłyśmy do domu Cynthia nawet się nie przywitała z rodzicami tylko poszła do łazienki.
- Hej. - powiedziała mama
- Cześć. - powiedziałam podchodząc do rodziców siedzących na kanapie i oglądających TV.
- coś ty taka szczęśliwa ? - powiedział tata.
- Miley jedzie do Londynu .!
- Ale nie wiadomo czy ty jedziesz . - powiedział.
- Jak to nie wiadomo ? mama mówiła , że jadę.
- Powiedziałaś jej ? - zapytał tata mamę - Przecież mieliśmy jej powiedzieć razem.
- Sorry . - powiedziała mama dając tacie buziaka w policzek.
- A co tak Cynthia na górę szybko pobiegła , bez słowa.
- A , bo o 20 ma się spotkać z Martin'em.
- Martin'em ? Przecież on całował Olivie . - powiedział mama
- Wiem , mówiłam , ale może mu wygarnie.
- może - powiedziała mama.
- Okej. fajnie było ,ale ja idę się pakować.
- Ok. - odpowiedzieli jednocześnie
Wtedy poszłam na górę i usiadłam na łóżku . Wzięłam laptopa i weszłam na twittera . Oczywiście pełno twettów od kochanych osób. Jak ja kocham tych ludzi z tt. Weszłam na profile chłopaków. Nialler napisał . ' Oh nie. Żegnaj NY .. witaj domie Harry'ego. ' Natomiast Harry do niego napisał ' Nie przesadzaj. Nie zgwałcę cie .. wole kobiety' .
Nie ogarniałam zbyt o co chodzi , więc weszłam na facebook'a. Oczywiście pierwsza stronka to 1DPL , by zobaczyć o co chodzi. Dziewczyny napisały , że chłopcy już są w swoich domach w Londynie. Tylko Louis pojechał do rodzinnego miasta. Natomiast   Nialler musi zamieszkać u Hazzy , bo sprzedał swój dom. Tak genialny Niall pomyślałam i poszłam do pokoju siostry spytać się czy nie trzeba jakoś pomóc w 'przygotowaniu' . Oczywiście jak weszłam do pokoju to była już ubrana i pomalowana. A z włosów właśnie zdjęła lokówkę. Wyglądała ona .. aaa .! czemu ja tak nie umiem . miała na sobie dokładnie te ubrania i kosmetyki : http://www.polyvore.com/cgi/set?id=67131532&.locale=pl (ta złota sukienka to nie wiem co tam robi) . W sumie to nie wiem czemu się tak ubrała .. przecież to tylko spacer . Była juz 19 : 50 . Cynthia zeszła na dół i czekała na Martin'a. Poszłam z nią do salonu. Nagle zobaczyłyśmy rodziców ładnie ubranych. Tata miał garnitur ,a mama sukienkę. Pytałyśmy po co to , a oni ,  że idą do przyjaciół i wrócą późno , albo and ranem.  Pomyślałam , że spoko. cały do tylko dla mnie. Rodzice wyszli i kiedy tylko odjechali usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Był to Martin. Trzeba przyznać , że wyglądał ślicznie. Oczywiście ja mu musiałam otworzyć drzwi kiedy to Cynthia niby była jeszcze niegotowa. (uważa ona , że lepiej to wygląda , bo się tak sługo szykuje i będzie w oczach Martin'a pięknie wyglądać). Przywitałam się z nim i siostra wkroczyła do sytuacji .
- Hej - powiedziała
- Hej , piękna - powiedział Martin całując ją w policzek. - To co spadamy ?
- Jasne. - powiedziała Cynthia i wyszli z domu.
Ja natychmiast pobiegłam do pokoju włączyłam najgłośniej jak się tylko dało Up All Night i zaczęłam się pakować. Dochodziła już 22 a siostry jeszcze nie było. Trochę sie martwiłam , bo powiedziała , ze do dwóch godzin przyjdzie. Ale jak to Cynthia. Poszłam do salonu i włączyłam Tv . Akurat leciało ' Next '. Program jest  bezsensu , ale strasznie go lubię. Oglądałam jakieś 5 minut i stwierdziłam , ze jestem głodna. Więc poszłam do kuchni i zaczęłam smarować kromkę masłem. Nagle usłyszałam jak drzwi się otwierają. To była Cynthia z Martin'em. Zdziwiło mnie to trochę , że z nim. Powiedzieli tylko , że przyszli i Cynthia w objęciach chłopaka ruszyła do swojego pokoju a on za nią. Juz wiedziałam co się szykuje. Dziewczyna miała szczęście , ze nie ma rodziców. Dokończyłam robienie kanapki i poszłam oglądać dalej. Nagle usłyszałam głośne stękanie i odgłosy ' Martin .. Martin .! Juz nie mogę . Oh kochanie jeszcze troszkę ' . Z jednej strony chciało mi sie śmiać ,a  z drugiej zbierało mnie na wymioty , gdy sobie ich wyobrażałam. Po jakiś 20 minutach wszystko ucichło ,a ja wyłączyłam tv i poszłam do pokoju. Po kilku minutach zasnęłam. Rano obudziła mnie mama z kubkiem gorącej czekolady. 

- Hej kochanie. - powiedziała całując mnie w policzek. 
- Hej. - odpowiedziałam podnosząc się z łóżka . 
- Tu masz czekoladę. 
- Dzięki - wzięłam od mamy kubek. 
- A nie wiesz może czemu Cynthia ma zamknięty pokój ? 
- No bo Mart .. 
- Co ? 
- Aaa no bo .. yy .. 
- Nicole .. mów . 
- Martin u niej jest . Ale do niczego nie doszło . Pilnowałam ich. 
- No .. ma szczęście. 
Wtedy mama opuściła mój pokój i zeszła na dół. Ja momentalnie wstałam z łóżko i jeszcze w pidżamie poszłam do pokoju siostry. Zaczęłam walić w drzwi ,ale nie otwierała , wiec wzięłam swój klucz i weszłam do pokoju. Leżeli oni pff .. spali jeszcze nadzy ,ale byli zakryci kołdrą .Zaczęłam  ich budzić. Nagle siostra się łaskawie obudziła i stała o co chodzi . Powiedziałam jej to co mamie . Że jakby co to byłam z nimi cały czas ona powiedział , że spoko i zaczęła budzić chłopaka . Ja wyszłam już s pokoju , bo jakoś nie miałam ochoty oglądac ich nagich ciał. Poszłam więc do swojego pokoju i to co zostało mi w szafie , czyli ubrania na podróż już ubrałam. Miałam na sobie : http://www.polyvore.com/cgi/set?id=67135075&.locale=pl (oczywiście musiałam przywitać Anglię z bransoletkami 1D). Zeszłam na dół już z walizką. Mama powiedział , że mam iść po Cynthie , bo za 4 godziny mam lot , a zanim tam zajedziemy to minie trochę czasu i musimy jechać jeszcze po Miley. wiec poszłam do pokoju siostry. Ona była jeszcze w łazience a Martin siedział na łóżku. (już ubrany). 
- Hej. i jak noc ? fajnie było ? - zapytałam . 
- Cześć. sąd wiesz ? 
- Kochany .. słychać Was było aż do sąsiadów. 
- ałć .. 
-No .. ale wiesz .. już jedziemy ..
- Tak ..
- Dlatego ostrzegam cię , że masz jej nie zranić .. bo i tak się o tym dowie 
- Wiem .. nie popełni tego błędu drugi raz. poza tym przylecę do was . 
- kiedy ? 
- no następnym lotem. 
- A to spoko . Fajnie
Wtedy sister wyszła z łazienki . była ubrana w  : http://www.polyvore.com/cgi/set?id=67137437&.locale=pl . 
- Yyy .. Nicole , co tu robisz ? - zapytała . 
- No już jedziemy. 
- Już .!? 
- Tak . 
- O kurwa .
Dziewczyna szybko do walizki wrzuciła wszystkie ciuchy , bytu i kosmetyki. Kazała mi i Martin'owi usiąść na walizce , by mogła zapiąć. Wzięła tylko jeszcze torbę z biurka i zeszliśmy na dół. Martin zapakował z tatą nasze bagaże do samochodu. Z Cynthią pożegnałyśmy się z tatą , później ona z Martin'em , bo nie było miejsca już w samochodzie by jechał z nami . Chłopak namiętnie pocałował siostrę i powiedział , że za tydzień się zobaczą. Wtedy wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy pod dom Miley. Dziewczyna już czekała z bagażami przed domem. pożegnała się z ojcem i ruszyliśmy na lotnisko. Gdy dojechałyśmy szybko wyszłyśmy z auta i biorąc bagaże pobiegłyśmy na nasz lot. Gdy dobiegłyśmy do oddawania walizek zobaczyła z Miley Greg'a . Natychmiast się na niego rzuciłyśmy. Żegnaliśmy się chyba z 10 minut , aż mama powiedziała , że musimy juz iść. Pocałowałyśmy go w policzek , a on powiedział , ze mamy zadzwonić jak wylądujemy i odwzajemnił pocałunek.  Uśmiechnięte podbiegłyśmy do mojej mamy. Cynthia oczywiście już wchodziła do samolotu. A my się jeszcze pożegnałyśmy. Później znowu biegnąć weszłyśmy do samolotu. Zazwyczaj na coś sie spóźniamy a tu mieliśmy jeszcze 7 minut do odlotu. Jakiś rekord. Po 1,5 godziny lotu wyszłyśmy na Angielskie ziemie . Brytyjskie lotnisko. Wiedziałam , że to właśnie tu moje życie się zmieni .. 

Podoba się ? Chcecie więcej ? To 7 komentarzy ;) 
Gosia xoxo.

6 komentarzy: